Życie studenckie, nie zawsze kolorowe :3

Wpis

piątek, 19 października 2012

16. Nauka, nauka i jeszcze raz nauka

...a potem impreza, impreza i jeszcze raz impreza! ;)

 

To było pół żartem, pół serio, a teraz na poważnie: zapowiedzieli mi kolokwium. Z analizy matematycznej. Po tym, jak na dzisiejszych ćwiczeniach wpatrywałam sie tępo w tablicę i przepisywałam wszystko, żeby w razie czego spróbować to kiedyś zrozumieć... No nic, trzeba sie będzie pouczyć.

 

Kolejna sprawa; muszę znów przeprosić, że nie udało mi się pisać codziennie. Zrobię z tego nawyk, to może jakoś regularniej będę dodawać nowe wpisy.

Żebyście byli w miarę na bieżąco, musicie wiedzieć kilka rzeczy:

1) zostało mi na koncie jakieś 27zł

2) w każdy czwartek gram w gry planszowe ze znajomymi ;)

3) co środę jestem w gwarku na wieczorze Stand Up

4) również w środy, chodzę na karaoke (po ostatnim gotowaliśmy budyń o 1 w nocy ;p)

5) Opatentowałam dojazd na uczelnię z przesiadkami. Jadę troszkę dłużej, ale przynajmniej w pustym tramwaju, a potem autobusie ;)

6) znalazłam się na liście stypendystów kierunku zamawianego ^^ (jak dostanę pierwsze wyrównanie, to zmienię nagłówek strony z "życie studenckie, nie zawsze kolorowe" na "kolorowe życie studenckie" i będzie git!)

7) próbuję uzyskać zwolnienie całoroczne z wfu (niestety, dzisiaj znów mnie nie będzie na zajęciach z wychowania fizycznego, bo dostałam zaproszenie na kolację do znajomych. Darmowe jedzenie, a bieganie przez 1,5 godziny to nie dylemat, a przynajmniej nie dla studenta)

8) W nocy ze środy na czwartek, smażyliśmy przez 2 godziny placki ziemniaczane :D

9) ... a potem jadłam je w czwartek na śniadanie. Z pasztetem. Smaczne :P

 

I to chyba tyle :P Szczegółów więcej nie dodam, bo mało czasu mam (wiadomo - kolacja w planach, a muszę jeszcze dotrzeć do mieszkania, w którym się odbędzie), ale na pocieszenie: przepis na placki ziemniaczane ;)

----------------------------------------------------------------------

 

PLACKI ZIEMNIACZANE:

 

potrzebne:

- ziemniaki

- cebula

- olej

- jajko

- mąka

- pieprz i sól

- maślanka (opcjonalnie)

 

przepis:

 

Ziemniaki obieracie i ścieracie na tarce. Oczka teoretycznie dowolne, ale im mniejsze tym placki będą delikatniejsze. Kiedy już zetrzecie wszystkie (o proporcjach za chwilę) to odstawiacie je na chwilkę, po czym odcedzacie. Do ziemniaków ścieracie cebulę (ta sama zasada) po czym dodajecie jajka, mąkę i przyprawy. Mieszacie, aż będzie jednolita masa, którą wykładacie łyżką na ciepły olej (albo inny tłuszcz), a kiedy się podsmażą - odwracacie je i smażycie z drugiej strony. Polecam popijać maślanką. Można też jeść z magii (taka płynna, czarna przyprawa do zup, bo nie wiem, czy "magii" jest po polsku-polsku).

 

a teraz proporcje:

generalnie, ziemniaków i cebuli ile chcecie i w jakiej chcecie proporcji. Im więcej, tym więcej będzie placków. Na 1kg ziemniaków, dodajecie 1 jajko i z łyżkę mąki. W razie czego, zawsze można trochę dosypać. Solić polecam, bo inaczej są lekko pozbawione smaku, ale pamiętajcie, żeby nie przesadzić ;) pieprz też na oko. Jak komu pasuje.

 

Smacznego ;)

 

P.S.: przepisu na budyń, chyba nie muszę zamieszczać, nie?

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
saya001
Czas publikacji:
piątek, 19 października 2012 18:09

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • hedgerek napisał(a) komentarz datowany na 2012/10/19 21:53:32:

    A zamieść :) Fajnie tu u Ciebie, a co studiujesz?

Dodaj komentarz